Mój pierwszy w życiu tort! Tęczowy tort :)

W ostatni weekend moja siostra miała urodziny. W ramach prezentu postanowiłam zrobić jej tort. To był mój debiut w tej materii. Stresu było co niemiara, ale się udało! Wyszedł śliczny i smaczny :) Jeżeli jesteście zainteresowane przygotowaniem takiego cuda (jak na zdjęciu niżej) to zapraszam do dalszej lektury :)

Tęczowy tort
Tort był robiony według przepisu z kotlet.tv, a dokładniej z tego filmiku:


Jednak ja tutaj pokażę wam krok po kroku, jak ten mój torcik powstał :)

Czego potrzebujemy (na biszkopty o średnicy 27cm):
  • Na biszkopt (6 sztuk):
    • 16 jajek
    • 1,5 szklanki cukru
    • 3,5 szklanki mąki
    • 5 łyżek oleju
    • 2 łyżeczki cukru wanilinowego
    • barwniki (najlepiej w proszku!)
  • Na krem
    • ok 1800g śmietany kremówki 30%
    • 2 szklanki cukru pudru
    • 3 łyżki żelatyny
    • 2/3 szklanki wrzątku
    • sok z wyciśniętej jednej cytryny
    • 2 szklanki wody
Tęczowy tort
W pierwszej kolejności oddzielamy żółtka od jajek. Białka ubijamy na sztywno. Trwa to niestety dosyć długo, a ręka boli :) Do ubitej piany dosypujemy cukier i ubijamy jeszcze trochę aż piana będzie lśniąca.

Tęczowy tort
Do piany dodajemy mąkę, żółtka, cukier wanilinowy. Ja dodałam też pół łyżki proszku do pieczenia, ale podobno nie jest konieczny. Wszystko bardzo delikatnie mieszamy i przelewamy do sześciu takich samych miseczek. Jest to ciasto na nasze biszkopty :)

Tęczowy tort
Teraz przychodzi pora na najciekawszą część, czyli barwienie ciasta. Każdy biszkopt będzie w innym kolorze. Patrząc od spodu tortu - fioletowy, niebieski, zielony, żółty, pomarańczowy i czerwony. Ja miałam barwniki tylko w kolorach podstawowych, więc bawiłam się w małego alchemika :)

Tęczowy tort
Ciasto przelewamy do foremek do biszkopta i każdy oddzielnie pieczemy przez 15 min w 220 stopniach. Foremkę jest dobrze wyłożyć od spodu kółkiem wyciętym z papieru do pieczenia, żeby nic nie przywarło. Najlepiej jeśli piekarnik grzałby tylko od spodu. U mnie grzał od góry i od dołu, ustawiłam więc na dolnej półce i dało radę. Kiedy biszkopty wystygną wyjmujemy je z foremek :)

Tęczowy tort
Teraz pora na krem. Zdjęcie powyżej jest ku przestrodze! Pamiętajcie, że ubijanie śmietany jest bardzo "chlapiące" :) Moja kuchnia się o tym przekonała :) Taaaa. Ubijamy śmietanę z cukrem pudrem na sztywno. Pamiętajcie, żeby śmietana była schłodzona. Mi się nie udało ubić jej całkowicie na sztywno niestety. Potem dolewamy do ubitej śmietany żelatynę rozpuszczoną we wrzątku. Tylko pamiętajcie, żeby ta mieszanka była przestudzona, a nie gorąca - inaczej śmietana się zważy. I w zasadzie krem gotowy :)

Tęczowy tort
Na koniec zabawa w układanie tortu. Czyli najpierw biszkopt fioletowy, potem krem, kolejny biszkopt i krem i tak dalej. Kończymy oczywiście kremem :) Dekorujemy wedle uznania :) Ja przybrałam tort żelkami i słodkimi kuleczkami.

Mam nadzieję, że tort się podoba :) Mam wrażenie, że gościom smakował!

26 komentarzy:

  1. super Ci wyszło i napewno smakowało,
    a stron kotlet jest genialna, wszystko idealnie opisane

    OdpowiedzUsuń
  2. Potwierdzam, tort był wyśmienity! Jego smakowitość podniebienną i wizualną oceniała ponad 15-osobowa komisja. W skali od 1 do 6 tort otrzymał 1000000.01 pkt za smak i 1000000 za wygląd. Tosia niniejszym została pełnoprawnym nadomowym wypiekaczem tortów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny;) siostra na pewno była zachwycona:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Bajeczny ** Kto mi taki zrobi?

    OdpowiedzUsuń
  5. wow wygląda to bardzo zachęcająco:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mniam, wygląda super:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. rainbow cake , myslałam ze jest trudny do zrobienia ale zachęciłas mnie zrobie tak dla mojego chłopaka :) pozdrawiam
    pewnie jesteś super siostra ze robisz jej takie torciki :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakie cudo :) Na pewno skorzystam z przepisu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny!!!!! Muszę kiedyś spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  10. A co do śmietany - dlatego właśnie trzeba ubijać w wysokim naczyniu :) Wtedy jest zero piegów na ścianie. Ewentualnie są jeszcze ochronne nakładki do miksowania ale to dla pedantów :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. a jakiej fimry barwniki dałaś bo piękne kolory wyszły a nie z każdych tak się da?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Firma w zasadzie nie ma znaczenia - ważne, żeby były w proszku :)

      Usuń
  13. Ekstra :)) ja mam w planach zrobić taki Synkowi na Chrzciny :) mam nadzięję, że wyjdzie równie piękny i smaczny :) napewno skorzystam z przepisu. :)

    OdpowiedzUsuń